You are herePoezja Urszuli Skrabalak

Poezja Urszuli Skrabalak

  • warning: realpath() [function.realpath]: open_basedir restriction in effect. File(/tmp) is not within the allowed path(s): (/home/temeszow/:/opt/lsws/share) in /home/temeszow/domains/temeszow.pl/public_html/includes/file.inc on line 190.
  • warning: realpath() [function.realpath]: open_basedir restriction in effect. File(/tmp) is not within the allowed path(s): (/home/temeszow/:/opt/lsws/share) in /home/temeszow/domains/temeszow.pl/public_html/includes/file.inc on line 190.

Mieszkająca od 1953 roku w Temeszowie Pani Urszula Skrabalak, pochodzi z Grabownicy Starzeńskiej. Urodziła się w 1935 roku. W rodzinnej wsi ukończyła szkołę podstawową. W wieku 16 lat zaczęła pracę na stanowisku pracownika umysłowego w Prezydium Gminnej Rady Narodowej, później została zatrudniona w Radzie Zakładowej Kopalni w Grabownicy. Prowadziła też bibliotekę zakładową i zajęcia kulturalno-oświatowe w świetlicy. Po ślubie przeniosła się do Temeszowa. Wspólnie z mężem prowadziła gospodarstwo rolne. Razem wychowali sześcioro dzieci. Obowiązków Pani Urszuli nie brakowało. Ciężka i mozolna praca na roli, prowadzenie domu, liczna rodzina nie przeszkadzały jej w działalności na rzecz wsi. Była członkinią Koła Gospodyń Wiejskich, które pracowało wtedy dosyć prężnie.
Poezję tworzy od 1998 roku. W wierszach zapisuje swoje obserwacje świata. Pisze trochę o historii, trochę o sytuacji politycznej, bardzo wiele o otaczającej przyrodzie, na której piękno jest szczególnie wyczulona. Wiele miejsca poświęca ludziom biednym, zagubionym, wiele słów kieruje w stronę dzieci. Znaczną część jej twórczości stanowi poezja religijna. Sławi mądrość i miłość Stwórcy, nawołując jednocześnie do zmiany życia, do pokory, skruchy, gorliwej modlitwy. Wszędzie, w każdym miejscu i w każdym czasie dostrzega nieustającą obecność Boga, radość czerpie z łączności z Nim.
W 2007 roku, w Brzozowie został wydany tomik wierszy Pani Urszuli Pt. „Ty odwzajemnisz me uczucia…”. Wydawcą jest Muzeum Regionalne im. A.Fastnachta W Brzozowie.
Poniżej publikujemy, za zgodą Pani Urszuli, kilka wierszy z tego tomiku.

Warto żyć!

Warto żyć, a choćby po to,
By na swych błędach się uczyć,
Doświadczeń nie rzucać w błoto,
By po bezdrożach się nie włóczyć.

Warto żyć, by o poranku,
Ptasich śpiewów wysłuchać,
Polatać, gdzie wietrzyk zawieje,
Dmuchawce majowe rozdmuchać.

Warto żyć w słonka blasku,
Gdy ciepłym otula promieniem,
Pod drzewa usiąść koroną
I ponieść się słodkim marzeniom

Warto żyć po to, by kochać,
I po to by być kochanym,
Bo miłość jest wielka jak morze,
A dar miłości nam dany.

Nie słuchaj, że żyć nie warto.
Zycie to księga mądrości,
Tylko wyciągać z niej trzeba
Dla siebie życiowe wartości.

2005 r.

Temeszowski pejzaż

Nieopodal dębu samotny Jan święty,
Gdy kule go raniły, on stał nieugięty.
A na Wincentówce (tak nazywano
Folwark Dwernickich Panów)
Był spichlerz i obora, i stodoła,
Osiem domów i ludzi gromada wesoła.

Od rana do wieczora u pana pracowali,
Po pięćdziesiąt groszy za dniówkę dostawali.
Oj nie było, nie było rozkoszy,
Bo do chleba było trzeba dołożyć pięć groszy.
Cukru tez nie kupowało się wiele,
Dwanaście deko tylko na niedzielę.
Na kilogram trzeba było dwa dni pracować,
Lepiej więc było go nie kupować

Dziś z Wimncentówki nie ma ani śladu,
Jeden dom pusty, z tamtych trochę sadu.

Wzdłuż brzegu Sanu, dzikie bzy i wierzby płaczące,
Koło szosy topole i chwasty rosnące.
Na kamieńcu skała Koci Zamek zwana,
(nie wiadomo nawet jakiego to pana)
Z łupku jest stworzona, krzakami spowita,
Może jakaś tajemnica jest w niej ukryta…

2006 r.

Kapliczka

Wiejska drewniana kaplica staruszka
Na mszę niedzielną sygnaturka zaprasza.
Idziemy gromadka asfaltową dróżką –
Dawniej pana dworu, ale dzisiaj naszą.

Dwie lipy prastare, co u tej kapliczki
Ogrodnik dworski zasadził
I piękne alejki swą ręką strudzoną
W sad jabłoniowy wprowadził.

Staw obfitował w ryby i węgorze,
Wysepka innymi bogactwami,
Spichlerz wypełniony zbożem
Pilnowany był dniami, nocami.

Aż czarownika z Warszawy wezwano,
By spichlerz z bogactwem w górę przemienił,
W tunelu, gdzie trzy beczki wina i skarb schowano
Śmiałków, co go wykraść chcieli, w kamienie zamienił.

Wojska kozackie i austriackie
Z tunelu pod Oniaczem skarb wykradły,
Góra na wysepce zapadła się pod ziemię,
A zboże ze spichlerza myszy zjadły.
2006 r.

Okrutny świat

Świat dzisiaj taki okrutny,
Gdy wzgardy chlebem nas raczy
I starość wiekiem jest smutnym,
Choć być powinno inaczej.

Świat dzisiaj taki zimny,
Okrutny, bez czucia jak głaz,
Świat nie ten jak niegdyś, lecz inny,
Świat dziś morderczą ma twarz.

Gdzie spojrzysz, ucho nastawisz,
To przemoc, wzgarda i gwałt,
Koktajlem seriali się dławisz,
Psychikę wystawiasz na szwank.

Brutalne sceny są w modzie,
W nich oszukańcze przebiegłości,
Ale nie myśli nikt o szkodzie,
Jaka narasta w społeczności.

2004 r.