You are hereJagodzianka
Jagodzianka
Jagodzianka to rodzaj chłodnika, który gotowano wczesnym latem. Latem, które pachniało świeżo skoszoną łąką, było bardzo zielone i wesołe. Gdy palono sobótkowe ognie i bawiono się przez całą noc, ale w dzień ciężko pracowano, bo pracy w Temeszowie nie brakowało nigdy. Rozpoczynały się sianokosy, dojrzewały truskawki, trzeba było obrabiać ziemniaki i tytoń. Mnóstwo prac przynosiło lato. Wtedy dojrzewały jagody a na stole pojawiała się jagodzianka. Jagodami do dziś nazywa się owoce dzikich czereśni. Na dzikie czereśnie w Temeszowie mówi się trześnie. Nie jest to określenie temeszowskie, w Trylogii u Sienkiewicza znajdziemy nazwę "trześnie". Jednak "jagody" to raczej po temeszowsku.
Jagodzianka to proste danie. Owoce wrzuca się na wrzącą wodę. Gotuje się kilka minut. Słodzi do smaku. I na koniec podprawia mlekiem z niewielką ilością mąki. Tej mąki musi być tak w sam raz-nie może być za rzadkie, ale też i nie za gęste. Coś, jak bardzo rzadki kisiel. Gęstość pomiędzy słodką a kwaśną śmietaną. Można też podprawić śmietaną, ale u nas w domu było to mleko plus mąka. Później należy to mocno schłodzić. Zwykle garnek z jagodzianką wynoszono do piwnicy. Bardzo dobrze to smakowało, tylko ze zjedzeniem był trochę kłopot-przynajmniej dla mnie. Otóż bardzo drobne były te jagody i miały pestki-to oczywiste. Zajmowało więc sporo czasu rozprawienie się z talerzem tego specjału. Nie jest to też danie specjalnie sycące. Raczej rodzaj deseru. Ale zapach i kolor, zwłaszcza jeżeli były to czarne jagody, trudno zapomnieć. Jagodzianka to smak i zapach lasu, pola, gorącego słońca, lata, traw i paproci. Zapach dzieciństwa.