You are hereSzukający Ciszy..
Szukający Ciszy..
Szukający ciszy, odpoczynku i kontaktu z przyrodą znajdą to wszystko w Temeszowie.
Położenie wsi daje możliwość odbywania wycieczek w lasy oraz odpoczynku nad wodą. Ale bardzo ciekawe mogą okazać się wyprawy na drugą stronę Sanu. Udać się tam mogą zarówno zmotoryzowani, rowerzyści, jak i osoby piesze.
Przez rzekę sąsiadują z Temeszowem, prawie wyludniona Jabłonica Ruska, wyludniona całkowicie Hroszówka i pięknie położony, szczycący się najstarszą, drewnianą cerkiewką Ulucz.
Jest dwie możliwości przeprawy przez San. Jedną z nich jest przewóz promowy, drugą-kładka pod Witryłowem. Do przewozu jedziemy w stronę Krzemiennej i za żwirownią skręcamy w prawo. Ta droga doprowadza bezpośrednio do promu. Przewóz ulokowano w bardzo malowniczym miejscu. Czynny jest od 6.00 do 22.00. Również w niedziele i święta.
Po lewej stronie przed promem znajduje się bar „Wiking”. Bar czynny jest w sezonie wiosenno-letnim. Po przeprawie przez San, około 200m za skrzyżowaniem do Dynowa (14km do tej miejscowości), skręcająca w lewo polna dróżka, doprowadza do Jabłonicy. Jabłonica ma już niewielu stałych mieszkańców, a po większości gospodarstw pozostały tylko ślady. Możemy odszukać cmentarz i miejsce po cerkwi. Jest to jednak dosyć trudne. Tereny Jabłonicy to prawdziwy raj dla eksploratorów odludnych miejsc, dla amatorów kontaktu z dzika przyrodą. Na cmentarzu jabłonickim zachowało się niewiele nagrobków, wszystkie są powalone. Na jednym z nich udaje się odczytać inskrypcję. Teren jest zarośnięty młodnikiem, krzakami. Latem, miejsce wskażą porastające teren barwinki. Kiedyś, mieszkańcy Temeszowa i Jabłonicy żyli w przyjaźni i zgodzie. Razem świętowano, zawierano małżeństwa. Na cmentarzyku znajdują się groby Temeszowian, którzy w Jabłonicy założyli rodziny, mieszkali i tam zostali pochowani. Jednak zidentyfikować groby jest niemożliwością. Stojąc na skarpie, na której położony jest cmentarz, u stóp mamy malownicze jeziorko a nad nim ładne, drewniane domki wypoczynkowe. Domki są własnością pana Kazimierza Szpiecha z Wary i można je wynająć. Uprzednio należy skontaktować się z właścicielem. Zapewne niewiele osób odpoczywających nad wodą, zdaje sobie sprawę z tego, iż przebywa w bardzo bliskim sąsiedztwie cmentarza.
Dróżką prowadzącą przez dawną wieś możemy udać się w górę. Spotkamy stojący jeszcze w dość dobrym stanie dom, opuszczony przez mieszkańców. Z góry przepiękne widoki na Krzemiennę, Obarzym, częściowo na Temeszów.
Opuszczamy Jabłonicę i udajemy się dalej. Drogą, u stóp góry Dąbrowa, mając po prawej stronie San i Temeszów, jedziemy dość wolno, ponieważ droga jest w nienajlepszym stanie–mówiąc krótko jest dziurawa jak diabli. Akurat tu jest to plusem, mamy cały czas piękne widoki, które przy niewielkiej prędkości możemy podziwiać. Mijamy uroczą leśniczówkę i wjeżdżamy do Hroszówki. Jeszcze można odszukać ślady dawnej wsi, ale jest ich coraz mniej. Zarosły pola i łąki, zdziczały sady. Jednak można trafić na kwitnące wiosną krzaki bzu, na skupiska białych narcyzów, zaś jesienią zjeść kwaśne jabłko. Bardzo wyraźnym śladem po dawnej Hroszówce jest odbudowana kapliczka św. Jana. O kapliczkę dbają dawni mieszkańcy lub ich potomkowie. Umieszczono na niej napis w języku ukraińskim. Jak wcześniej wspomniano, tak Jabłonica, jak i Hroszówka to raj dla amatorów kontaktu z dziką przyrodą, dla poszukiwaczy śladów przeszłości.
Wyjeżdżamy z Hroszówki. Następna wieś to Ulucz. Kiedyś jedna z większych wsi powiatu brzozowskiego, po wojnie spalona, nigdy nie odzyskała swojej świetności. Poszczycić się może najstarszą w Polsce, a podobno i w Europie, drewnianą cerkwią.
Cerkiew położona jest na wzgórzu Dębnik. O cerkwi piszemy oddzielnie.
Dużą ciekawostką przyrodniczą, zwłaszcza dla botaników, jest występująca na terenie Ulucza kłokoczka południowa. Ten krzew to rzadkość florystyczna. W Polsce objęta jest ochroną. Mijamy Ulucz. Następna wieś to Dobra. W Dobrej możemy zwiedzić piękną, starą, drewnianą cerkiew. Możemy też odpocząć w niewielkim barze, lub po prostu pospacerować. Tereny Dobrej są równie ładne i malownicze jak poprzednich wiosek.
Z naszej wyprawy możemy wrócić na trzy sposoby. W Dobrej–przez most, i dalej przez Hłomczę i Łodzinę do Temeszowa. Można przejść przez kładkę pod Witryłowem, ale jest to wariant tylko dla rowerzystów i osób pieszych. Wreszcie możemy wrócić tą sama drogą, co zważywszy na urodę tych terenów nie będzie przykrością.
Szczerze polecamy wycieczki w tamte, nieznane szeroko strony.